***

Teatr Muzyczny w Lublinie,  G.Verdi "TRAVIATA"

 

"Owacją na stojąco nagrodziła publicznosć sobotni spektakl "Traviaty" lubelskiego Teatru Muzycznego. ...

Dyrekcja Teatru Muzycznego sprawiła melomanom wielką przyjemność, zapraszając na gościnny występ prawdziwe gwiaqzdy; dwoje znakomitych artystów młodego pokolenia - Edytę piasecką i Andrzeja Lamperta, solistów Opery Krakowskiej. Dzięki nim lubelska "Traviata" - realizacja sama w sobie ze wszech miar udana - zalśniła dodatkowym blaskiem.

Edyta Piasecka w partii Violetty zachwyciła technicznymi możliwościami i kunsztem wokalnym. Jej pięknego, krystalicznie czystego sopranu, wspaniale brzmiącego również w górnych rejestrach, słuchało sie wręcz z zapartym tchem, w absolutnym skupieniu; tak, aby nie uronić ani jednej nuty.

Znakomitym przykładem na to może być aria "Addio del passato" z trzeciego aktu, którą Edyta Piasecka wykonała wprost modelowo, zarówno pod względem technicznym, jak i - co równie ważne - z niezwykłą intensywnością emocjonalną, nie popadającą wszakże w jakiekolwiek, nawet najmniejsze przerysowanie. Takie wykonania zapamiętuje się na bardzo długo, może nawet na zawsze. Nie można też nie wspomnieć o tym, że artystka właściwie "z marszu" znakomiciw wpisała się, w nową przecież dla siebie, lubelską inscenizację opery Verdiego. Duet Violetty z Georgesem Germontem "Ah, dite alla giovine" zabrzmiał tak, jakby Edyta Piasecka i Kamil Pękala (świetny w tym spektaklu) przygotowywali go wspólnie od samego początku i wykonywali od lat. ..."

 Andrzej Z. Kowalczyk,  KURIER LUBELSKI,  09.02.2014r.

 

***

Opera Krakowska, "Spotkanie z artystą" .  

„... Edyta Piasecka jest wokalistką o głosie z niezwykle ciekawą barwą, doskonale operującą nim nie tylko pod względem technicznym, ale też wyrazowym, co udowodniła podczas spotkania. Swoje partie wykonywała z wielką precyzją, dokładnie trafiając w każdy najwyższy dźwięk. Prowadząc z lekkością i szlachetnością niezwykle długie i trudne frazy, udowodniła swój kunszt wokalny. Swoim wystepem potwierdziła wypowiedź, w której przyznała, że w swojej pracy stawia na jakość wykonywanej przez siebie muzyki, nie na ilość partii które wykonuje.  Solistka przyznała, że pragnie nadal rozwijać się aby dołączyć do swojego repertuaru kolejne partie,w tym te oratoryjne, najlepeiej jednak czuje się w roli Normy Belliniego. ..."

Marzena Pikulska, "Co usłyszeli miłośnicy Opery?";  Polska Muza, www.polskamuza.eu,   29 maja 2013

 

***

Opera Krakowska, G.Verdi "Traviata" .  

 

„Traviata Verdiego, to bodaj jedno z najczęściej wystawianych dzieł operowych na świecie

Stworzyć spektakl, który dorównałby geniuszowi kompozytora oraz założeniom librecisty nie jest łatwo. Tym bardziej trudne zadanie stawia przed realizatorami Traviata, jedna z najbardziej rozpoznawalnych oper.

Perłą czy też diamentem, jak kto woli, krakowskiej inscenizacji jest Edyta Piasecka-Durlak w roli Violetty. Artystka nie tylko pięknie rolę wyśpiewała. Stworzyła aktorską kreację - perfekcyjną, dojrzałą, emocjonalną. Xachwyciła możliwościami technicznymi, umiejętnościami wokalnymi, a także sylwetką i urodą. o swoisty fenomen w Krakowie.

Nie wyobrażam sobie innej, niż Edyta Piasecka, obdarzona nienaganną figurą odtwórczymi Traviaty w Krakowie, choćby ze względu na skąpy strój.

Przedstawienie polecam koniecznie, zwłaszcza ze względu na doborową obsadę. o uczta wokalna, której szkoda przegapić."

 

Anna Małachowska, "La Traviata Giuseppe Verdiego";  www.dolcesfogatomagazine.com/relacje, 14 lipca 2013

***

XIV Festiwal "AVE MARIA", Koncert Galowy.  

 

„Koncert galowy "Ave Maria" zakończył w minioną niedzielę czternastą edycję największego w regionie zagłębiowskim muzycznego festiwalu. Obecnosć blisko tysięcznej widowni, która wypełniła świątynię, świadczy o ogromnym zainteresowaniu tegoroczną propozycją repertuarową.

... Niekoronowanymi królowymi tego wieczoru były znakomite śpiewaczki Edyta Piasecka i Agnieszka Makówka, które szczególnie przejmująco wykonały pieśń "Pie Jesu" A.Lloyda Webera.

Koncert ten miał szczególnie uroczysty charakter, bowiem zaszczycił go swoją obecnością Biskup Sosnowiecki Grzegorz Kaszak, sprawujący patronat honorowy nad całym Festiwalem Ave Maria. ..."

 

 

Wiesława Konopelska, "XIV Festiwal AVE MARIA przeszedł do historii"; www.czeladz.pl/wiadomości, 05 czerwiec 2013

***

47. Festiwal im. Jana Kiepury - Koncert Galowy.  

„Piękny koloraturowy sopran i młoda, dynamiczna orkiestra pod dyrekcją Tadeusza Woyciechowskiego byli gwiazdami kolejnego dnia 47. Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju. Podczas Koncertu Galowego z okazji 220-lecia Uzdrowiska, który poprowadził Ryszard Rembiszewski, zabrzmiały m.in. kompozycje Verdiego i Gounoda. Simfonią Juventus podczas koncertu dyrygował bardzo doświadczony i charyzmatyczny maestro Tadeusz Woyciechowski.

Wraz z Simfonią Juventus wystąpiła wyjatkowej klasy sopranistka młodej generacji Edyta Piasecka, absolwentka wydziału wokalno-aktorskiego Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie śpiewu prof. Barbary Niewiadomskiej. Już za pierwszą arię koloraturową otrzymała od krynickiej publiczności owację na stojąco. Zarówno wokalistka jak i orkiestra utrzymali znakomity, wysoki poziom do końca koncertu."  

 

"Edyta Piasecka i Simfonia Juventus na półmetku Festiwalu Kiepury",www.sadeczanin.info/wiadomości, 15 sierpnia 2013

  

***

„Wczoraj (14 sierpnia) z okazji 220 - lecia uzdrowiska melomani wysłuchali wspaniałego koncertu galowego Symfonii Juventus pod dyrekcją Tadeusza Wojciechowskiego. Solistką była Edyta Piasecka (sopran koloraturowy), gorąco oklaskiwana przez publiczność. Artyści odsłonili również swoje gwiazdy na krynickim Deptaku."

 

Małgorzata Kareńska, www.małopolskie.tv/artykuły/kultura, 15 sierpnia 2013

 

 

"Pełnię satysfakcji artystycznej mieli uczestnicy koncertu 14 sierpnia, przygotowanego z okazji 220-lecia uzdrowiska.

Solistką koncertu była ceniona krakowska śpiewaczka Edyta Piasecka, która zaprezentowała swój pięknie brzmiący sopran w ariach z Fausta, Traviaty i Nieszporów sycylijskich. Gorące przyjęcie jakie zgotowała muzykom publiczność zaowocowało aż trzema bisami ..."

 

Adam Czopek, Maestro www.maestro.net.pl ,  04 września 2013 

 

***

Opera Krakowska, GVerdi "Requiem" . 

 

„... Gdy dodamy do tych opinii wyrównany i świetny zespół solistów, możemy uznać wykonanie to za harmonijne i wzruszające. Dobór solistów omawianego wykonania okazał się wyjątkowo trafny. E.Piasecka (sopran), A.Lubańska (mezzosopran), T.Szlenkier (tenor) i V.Pankiv (bas) stanowili kwartet dobrze zestrojony w różnych konstelacjach i solowych partiach. Dysponując znakomitym warsztatem technicznym, umiejętnościami partnerstwa i śpiewania zespołowego nade wszystko imponowali wolumenem i pełnią brzmienia swych pięknych głosów.

Po wyraźnie modlitewnym charakterze części I (Requiem i Kyrie), długo trwająca część druga(Dies Irae) jest popisem wszystkich solistów, zwłaszcza przepiękne arioso tenora(Ingemisco), duet pań (Recordare) i tercet (Quid sum miser) w wykonaniu pań i tenora. Kolejne części przyniosły bardzo nastrojowe, natchnione wykonania indywidualnego i wspólnego, stopniowo przygotowującego i zwiększającego napięcie części ostatniej (Libera me). W wykonaniu Edyty Piaseckiej zabrzmiała ona brawurowo, od początkowych bardzo dramatycznych fraz po zamierajace piano w końcowych fragmentach. Wielki kompozytor niemiecki, Johannes Brahms, wysłuchawszy tego Requiem powiedział: "jedynie geniusz mógł napisać to dzieło"." 

 

Jacek Chodorowski, "Requiem Verdiego w Krakowie"; maestro.net.pl 3 kwietnia 2012

 

Filharmonia Krakowska, "Messa di Requiem" .  

„... Niezależnie od bardzo ważnej roli orkiestry w "Requiem" - tak jak w całej twórczości mistrza włoskiej opery - elementem dominującym jest śpiew. Stąd też szczególne znaczenie doboru solistów, który okazał się bardzo fortunny. Edyta Piasecka - sopran, Urszula Kryger - alt i Wojciech Gerlach - bas to znakomici wokaliści, dobrze znani naszym słuchaczom. Piękne głosy i bardzo dobrze zestrojone w ansamblach, wykorzystanych przez kompozytora w różnych zestawieniach z nieprzeciętnym wyczuciem barwy i rejestru głosu. Pisząc fragmenty solowe Verdi miał zapewne w uszach głosy swych faworytów z mediolańskiej La Scali i do dziś pozostają one dla śpiewaków swego rodzaju wyzwaniem, któremu cała czwórka prezentująca się na filharmonicznej estradzie w pełni sprostała. ..." 

Adam Walaciński - "Włoskie Requiem"; Dyiennik Polski, 11 października 2011

 

***

XXI Międzynarodowy Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej w Wygiełzowie.  

 

„... Tydzień później w tym samym wnętrzu arie i ensemble z oper Mozarta przedstawiła Edyta Piasecka (sopran), Agnieszka Cząstka (mezzosopran) i Stanisław Kierner (baryton). Przy fortepianie partnerowała im Mariola Cieniawa. Śpiewacy - wybornie ukształtowani wokalnie i artystycznie - bardzo dobrze zdali trudny egzamin z Mozarta. ..." 

 

Anna Woźniakowska - "Poważny festiwal na prowincji"; Ruch Muzyczny nr 21, październik 2011

***

G.Verdi  "Traviata"  partia Violetty - Opera Krakowska - Premiera 18 czerwiec 2011.  

 

„... W sobotę troje głównych bohaterów: Edyta Piasecka-Durlak jako Violetta Valery, Adam Zdunikowski - Alfred Garmont i Zenon Kowalski w partii jego ojca, po pierwsze pięknie śpiewali, po drugie, wykazali się (szczególnie Violetta i Alfred) nie lada sprawnością fizyczną, po trzecie wreszcie, stworzyli przekonujące postaci. Dzięki nim ta inscenizacja "Traviaty" mogła wzruszać. ..." 

 

Anna Woźniakowska - Z Opery "Opowieść o miłości i śmierci"; Dziennik Polski 20 czerwiec 2011

 

  

„... Największym plusem widowiska w Operze Krakowskiej jest partia Violetty w wykonaniu Edyty Piaseckiej-Durlak. ...

Verdi podkreślał, że napisał tę rolę dla śpiewaczki najwyższej miary. Edyta Piasecka-Durlak być może nie do końca poradziła sobie aktorsko ze skomplikowanym, opierającym się na zmienności zachowań zadaniem, ale jej wyborna kreacja wokalna wyrównuje wszystkie niekonsekwencje psychologiczne. To moim zdaniem, najlepsza partia w karierze śpiewaczki. ..." 

 

Łukasz Maciejewski, "Traviata w Krakowie: miłosć, życie i śmierć"; Gazeta Krakowska 20 czerwiec 2011

  

„... Obsadę krakowskiej inscenizacji stanowią śpiewacy z najwyższej półki. EDYTA PIASECKA-DURLAK w partii Violetty to aktorska i śpiewacza pełnia. Umiejętnie łączyła głos i gest, śpiew i ruch, zewnętrzną frazę i wewnętrzne emocje. I chociaż momentami w III akcie dało się słyszeć w górnym rejestrze frazę "pod dźwiękiem" nie zmienia ten fakt naszego dla solistki uznania. ..."

 

Marek Zabiegaj, Bogdan Zabiegaj, "Traviata w Krakowie"; NaszSwiat.net 28 czerwiec 2011

 

 

„... Odtwórczyni partii tytułowej, znakomita śpiewaczka Edyta Piasecka-Durlak, to bodaj najlepiej zbudowana psychologicznie postać tej inscenizacji. Artystka prowadzi ją też niezwykle konsekwentnie. Jej aktorstwo jest świadome, a kreacja wokalna - wyborna. Gdy w pierwszych dwu aktach (Libiamo i Un di felice) wydaje się trochę jakby premierowo stremowana, czy zmęczona próbami, to już w wielkiej arii (E strano) była taką, jaką chciał Verdi, czyli una donna la prima forza (śpiewaczką najwyższej miary). I taką pozostała do końca opery, a więc uniesioną miłością i szlachetnością (scena z ojcem Alfreda), upokorzoną w scenie na balu u Flory i nieoczekiwanie radosną, choć gasnacą, w finale. Edyta Piasecka w swej kreacji tej roli ujawniła wszystkie zalety swego pięknego sopranu lirycznego. ..."

Jacek Chodorowski, "Traviata w Krakowie"; Maestro.net.pl 19 lipiec 2011

  

„... Edyta Piasecka-Durlak, szczupła i zgrabna, świetnie wyglądająca i znakomicie śpiewajaca, nadaje Violetcie straceńczy rys i chorobliwą wesołość. ..."

 

Joanna Targoń, "Traviata niezdecydowana"; Gazeta Wyborcza 26 czerwiec 2011

  

„... Główna para bohaterów - Violetta oraz Alfred - zaskakują łatwością i lekkością śpiewanych arii. Wirtuozeria wokalna Edyty Piaseckiej-Durlak oraz Adama Zdunikowskiego zasługują na najwyższe uznanie. Równocześnie jakże przyjemnie jest przymknąć oczy i oddać się melodii włoskiego mistrza. ..."

 

"XV Letni Festiwal Opery Krakowskiej"; Krakowart.pl  6 lipiec 2011

 

„... Ale przede wszystkim spektakl satysfakcjonuje pod względem muzycznym. Edyta Piasecka-Durlak jest Violettą bardzo spontaniczną, obdarzona jest aparycją i głosem w sam raz do tej roli. Dawno jej nie słyszałam i muszę powiedzieć, że się rozwija. ..."

Dorota Szwarcman, "Krakowska Traviata zaskakuje", Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman, polityka.pl;  18 czerwiec 2011

     

***

"Gdański  Festiwal  Muzyczny 2011" - Koncert Inauguracyjny w Katedrze Oliwskiej.  

 

„... Jednak najjaśniejszymi gwiazdami wieczoru byli soliści.

Wykonywana Messa de Requiem, rozbudowana i pełna wirtuozowskich partii napisanych przez mistrza opery, wymaga najlepszych solowych głosów. Sopranistka Edyta Piasecka, tenor Pavlo Tolstoy i bas Wojtek Gierlach wraz ze Stefanią Toczyską stworzyli zespół fantastycznie zgranych, przeplatających się z sobą głosów."

 

Maja Korbut, Dziennik Bałtycki 18 kwietnia 2011

 

 

„Tłumy zgromadzone w sobotę w Katedrze Oliwskiej wysłuchały znakomitego wykonania "Messa di Reqeiem" Verdiego w ramach inauguracji Gdańskiego festiwalu Muzycznego."

 

Katarzyna Chmura, Gazeta Wyborcza Trójmiasto, 04 kwietnia 2011

 

 

„Na festiwalu pojawiło się wielu światowej klasy wykonawców, a program imprezy był tak ułożony, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Obok dzieł niezwykle popularnych, zabrzmiały też utwory rzadko wykonywane. Nie zabrakło też prawykonań. Czwartą edycję Gdańskiego Festiwalu Muzycznego należy zaliczyć do bardzo udanych.

W roku 2011 w roli artysty rezydenta wystapiła gwiazda scen operowych, która pierwsze kroki na swojej drodze zawodowej stawiała w Gdańsku - Stefania Toczyska. Śpiewaczka wzięła udział w wykonaniu "Requiem" Verdiego na koncercie inauguracyjnym w Katedrze Oliwskiej. Godnymi dla niej partnerami byli: Edyta Piasecka - sopran, Pavlo Tolstoj - tenor oraz Wojciech Gierlach - bas.

Muzyczny wieczór przyciągnął około trzy tysięce widzów ..."

 

Katarzyna Chmura, Gazeta Wyborcza Trójmiasto, 17 kwietnia 2011

 

„NORMA” Premiera w Filharmonii Krakowskiej, październik 2010 

 

„Zapowiedź estradowego wykonania Normy Belliniego w Krakowskiej Filharmonii (23.10.2010r.) wzbudziła spore zainteresowanie. Przede wszystkim z uwagi na wykonawców: Edytę Piasecką (Norma), Katarzynę Hołysz (Adalgisa) i Zorana Todorovicha (Pollione). Norma nie należy do często wystawianych oper. Muzyka Belliniego jest wprawdzie wspaniała, bogata w emocje, ale zawiera partie wokalne (głównie te trzy wymienione) wymagające nie tylko wirtuozerii i maestrii głosowej, ale i głębokiego zrozumienia postaci i umiejętności kreowania nastrojów i sterowania nimi. Wydaje się, że wymienieni śpiewacy znakomicie sprostali tym wymogom. Edyta Piasecka już w wielkiej i znanej cavatinie Casta diva (Czysta bogini) daje wyraz swym uczuciom i jej błagalna prośba o pokój nabiera wyraźnie modlitewnego charakteru. Piękny głos artystki, doskonale radzącej sobie z długimi, typowymi dla Belliniego frazami, pozwala na budowę nastrojów pełnych sprzeczności (ból, rozpacz, determinacja miłości i samounicestwienia). Edyta Piasecka nie spiewała partii Normy na scenie, a mimo to była przekonywująca w jej interpretacji wokalnej.

... Dwa duety z Normą (Sola, furtiva al tempio - Sama, ukryta w świątyni oraz Mira, o Norma - Patrz Normo) były wspaniałym popisem obu śpiewaczek.

... Całosć prowadził Paweł Przytocki. Dyrygował z przejęciem, "całym sobą". I pod jego batutą orkiestra z roli akompaniatora stała się kreatywną stroną wykonania.”

 

Jacek Chodorowski, Maestro.net.pl,  15 grudzień 2010

 

 

„Czarodziejski flet” Premiera w Operze Bałtyckiej, marzec 2010  

 

„… W partii Królowej Nocy usłyszeliśmy Edytę Piasecką, która zelektryzowała widzów wykonaniem dwóch słynnych i niezwykle trudnych arii O zittre nich, mein lieber Sohn i Der Holle Rache kocht In meinen Herzen. Jej kryształowy i przenikliwy sopran oraz przepełnione nastrojem grozy interpretacje stanowiły znakomitą przeciwwagę dla partii Sarastra…”

 

Katarzyna Chmura, Gazeta Wyborcza, marzec 2010

 

„… Na uznanie zasługują jednak przede wszystkim solowe arie. Powszechnie rozpoznawalna aria Królowej Nocy wykonana była perfekcyjnie przez Edytę Piasecką. Zaśpiewała czystym koloraturowym sopranem. Wysoki poziom wyznaczyli również Mikołaj Zalasiński jako Papageno (delikatny, czuły komediant i najbardziej energetyczny aktor na scenie), Anna Mikołajczyk w roli Paminy (dobrze przygotowana dramaturgicznie) i Adam Zdunikowski jako książę Tamino.”

 

Katarzyna Chmura, Gazeta Świętojańska, 29.03.2010

 

 

„Marek Weiss swoją najnowszą operę potraktował z humorem, ale nie pobłażliwie. Odważna, nowoczesna inscenizacja "Czarodziejskiego fletu" poparta jest kunsztem bardzo dobrze dysponowanych solistów.

Osobną perełką jest partia Królowej Nocy. Ta tajemnicza, ekscentryczna postać, kierująca się nie do końca jasnymi początkowo intencjami, uwodzi swoim głosem. To partia tak wybitnych sopranistek jak Luciana Serra, Natalie Dessay, Sumi Jo, Erika Miklósa, czy Diana Damrau. W spektaklu Weissa elektryzują słynne koloraturowe partie w wykonaniu Edyty Piaseckiej - "O zittre nicht, mein lieber Sohn" i "Der Hölle Rache kocht in meinem Herzen".

 

Łukasz Rudziński,”Mozart w stylu modern” kultura.trojmiasto.pl, 28 marca 2009

 

***

Koncert Inauguracyjny 49-ego Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego w Łańcucie, lipiec 2010 

 

 

"... Pogoda dopisała i publicznosć stawiła się tłumnie. Wśród licznego grona wykonawców prym wiodła, obdarzona przeslicznym i świetnie wyszkolonym sopranem liryczno-koloraturowym, a do tego nieprzecietną urodą Edyta Piasecka, która ariami z Traviaty i Gianniego Schicchi bez reszty podbiła słuchaczy."

 

Józef Kański, "Ruch Muzyczny" lipiec 2010 nr 15

  

***

Koncert Galowy Festiwalu imienia Krystyny Jamroz, lipiec 2010

"Na galowy koncert Festiwalu imienia Krystyny Jamroz oczekiwano z niecierpliwością. Zapowiadał się rewelacyjnie. Wielkie światowe gwiazdy, program z hitami operowymi i musicalowymi, a przede wszystkim Bogusław Kaczyński - ulubieniec buskiej publiczności.

... Rewelacyjna była Edyta Piasecka, obdarzona głosem o pięknej barwie i dużej skali..."

Danuta Parol, echodnia.eu, 12 lipca 2010

   

***

 Koncert Galowy XIII Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego w Mielcu, wrzesień 2010

 

"Bogaty repertuar, tłum gości i splendor całego koncertu sprawiły, że publiczność bawiła się przez prawie 4 godziny podczas finału XIII Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego w Mielcu.

Na scenie stanęły osoby obdarzone pięknymi głosami. Primadonna polskiej opery Edyta Piasecka już występowała u boku włoskiego dyrygenta międzynarodowej sławy Alberto Zeddy w partii Hrabiny di Folleville w polskiej prapremierze "Podróży do Reims" w 2003 roku. W Mielcu wykonała m.in. "Traviate" G.Verdiego. 

Anna Bratek, Tygodnik Regionalny, 15 wrzesień 2010

***

Letni Festiwal Opery Krakowskiej, lipiec 2009

„Finałem tegorocznego Letniego Festiwalu Opery Krakowskiej był sobotni muzyczny wieczór zatytułowany „Wawel o zmierzchu. Chopin w Operze”.

W programie sobotniego koncertu znalazły się najpiękniejsze operowe arie i duaty w świetnym wykonaniu sopranistek: Magdaleny Barylak i Edyty Piaseckiej, tenora Pavla Tolstoya i barytona Mikołaja Zalasińskiego”.

 

Anna Woźniakowska, Dziennik Polski 6 lipca 2009

 

***

Koncert Finałowy SUMMER TIME FESTIWAL Kraków 2009

„Na zakończenie festiwalu odbył się Koncert Finałowy w wykonaniu Orkiestry Filharmonii Krakowskiej im. K. Szymanowskiego pod batutą Pawła Przytockiego – Dyrektora Naczelnego Filharmonii.

W drugiej części Koncertu finałowego Orkiestra Filharmonii Krakowskiej w brawurowy sposób wykonała znane uwertury do oper Cyrulik sewilski oraz Nieszpory sycylijskie. Zaś słynne arie i duety operowe wykonali znakomici soliści: Edyta Piasecka (sopran) oraz Tadeusz Szlenkier (tenor). Brawom nie było końca.

 

Polskie Towarzystwo Straussowskie, Nie tylko walc – 7 sierpnia 2009

 

„Do miłych Pań z Wrocławia (Aleksandra Kurzak, Aleksandra Buczek, Wioletta Chodowicz) trzeba dopisać jeszcze cztery nazwiska. Edyta Piasecka z Krakowa zachwyciła publiczność rolą Violetty w „Traviacie”. –Młoda, piękna i utalentowana, obdarzona też wspaniałym głosem – takie recenzje czytaliśmy po jej debiucie.”

 

Bronisław Tumiłowicz „Głosy i bezgłosie teatrów wielkich”

Polski portal teatralny e-teatr.pl, czerwiec 2008

 

***

Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy, Sierpień 2006.

 

” ... Po takim wstępie, Bogusław Kaczyński oficjalnie rozpoczął paradę gwiazd. Na początek Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej z Katowic pod dyrekcją Mirosława Jacka Błaszczyka żywiołowo wykonała słynną „Lekką kawalerię” Suppego. ... Każdy występ solistów kończył się huraganem braw. Artur Ruciński wystąpił jak Torreador (z opery „Carmen” Bizeta). Oleg Kulko (Teatr Balszoj, Metropolitan Opera) pokazał, co to znaczy być Kalafem („Turandot” Pucciniego), Edyta Piasecka cudownie zaśpiewała bolero Eleny z „Nieszporów sycylijskich” Verdiego. ”

 

Piotr Gryźlak, Dziennik Polski 21 sierpnia 2006

Festiwal Jana Kiepury

 

 

***

Wielki Bal 10-lecie Towarzystwa Przyjaciół Krakowa w Chicago, styczeń 2006,

 

Już po raz drugi na Balu Krakowa zaśpiewa utalentowana i piękna artystka Edyta Piasecka. Kryształowy sopran rodowitej Krakowianki zabrzmiał w partii Królowej nocy w „czarodziejskim flecie” Mozarta w 1996 roku, czyli Edyta także ma jubileusz X-lecia debiutu! Była wtedy jeszcze studentką a zadebiutowała na deskach Opery Krakowskiej. Wszechstronnie wykształcona, (ukończyła poza śpiewem klasę skrzypiec i fortepianu), obdarzona wielką urodą i pasją, znakomicie rozwija się artystycznie tak w śpiewie operowym jak i oratoryjnym. Niejednokrotnie docenili to jurorzy światowych konkursów mistrzowskich, gdzie startowała i wygrywała. Śpiewając, jakże pięknie, wraz z Franciszkiem Makuchem na VII wielkim Balu Krakowa nie chciała mówić o oczekującym ją zaraz potem debiucie w Teatrze Wielkim w Warszawie – by nie zapeszyć...

Nie zapeszyła. Ostatnie 3 lata to pasmo brawurowych sukcesów na scenie Polski i nie tylko. Etatowo związana z Operą Krakowską w tymże 2003 r. Odniosła wielki sukces jako Hrabina de Follevile w polskiej prapremierze „Podróży do Reims” Rossiniego w Teatrze Wielkim w Warszawie. Recenzje były entuzjastyczne. Pasmo sukcesów ostatnich 3 lat wiodło przez sceny operowe i filharmoniczne Krakowa, Warszawy, Cieszyna, Gdańska i Łodzi. Lato 2005 przyniosło jej występy w Norymberdze, we Włoszech a miniona jesień – także w Kuwejcie. Odkrył Jej talent i zaprasza tak na Festiwal im. Kiepury jak i na liczne koncerty w Polsce – Bodusław Kaczyński.

To jej piękny głos żegnał na najelegantszym Koncercie Sylwestrowym w Krakowie w Teatrze im. Słowackiego Stary – 2005 rok i jej głos witał na Noworocznym Koncercie w Filharmonii rok 2006.’”

 

Barbara Natkaniec, „Królowa Nocy – Edyta Piasecka”, 21 styczeń 2006

***

Koncert Noworoczny w Filharmonii Krakowskiej, styczeń 2006

 

„W Nowy Rok słuchaliśmy zespołów filharmonicznych prezentujących pod dyrekcją Jacka Bonieckiego utwory Mozarta, Czajkowskiego, Gounoda, Bizeta, Straussa i Moniuszki. Solistką wieczoru była Edyta Piasecka. Primadonna Opery Krakowskiej błyszczała w wirtuozowskich ariach Donizettiego, Verdiego i Straussa. Oby jak najdłużej cieszyła nasze uszy i serca swą sztuką.”

 

Anna Woźniakowska, „Z muzyką w nowy rok”, Dziennik Polski 3 styczeń 2006

 

Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy, Sierpień 2005.

 

***

Po raz pierwszy w finałowym koncercie „Kiepury” wystąpiła sopranistka Edyta Piasecka. – Ależ ona ma głos! – powiedział nam dyrektor Bogusław Kaczyński. – Przed nią naprawdę wielka kariera.

Solistka Opery Krakowskiej wykonała m.in. arię z „Traviaty” Verdiego i słynnego czardasza Rosalindy z „Zemsty nietoperza” Straussa.

Dziennik Polski, 29 sierpnia 2005

 

***

17 koncertów, rewii i musicali, tylko 1 premiera, cztery filmy z Janem Kiepurą, monodram Wojciecha Pszoniaka i recital Edyty Geppert. Tysiące widzów wypełniających pijalnię główną tak szczelnie, jak bąbelki wody mineralnej butelkę. Niekończące się bisy. Apogeum frekwencji; na ostatnie dwa koncerty przybywa ponad 1200 osób. W sobotę zakończył się festiwal Jana Kiepury.

...Koniec to rewia ze świetnym festiwalowym debiutem Edyty Piaseckiej.”

„Pewniaki Kaczyńskiego” - Tadeusz Płatek, Dziennik Polski, 29 sierpnia 2005

***

”W tym roku zachwyciła nas Edyta Piasecka, wspaniała artystka, śpiewaczka operowa o niepowtarzalnym głosie, pięknej aparycji i eleganckiej gracji.

Dyrektor Bogusław Kaczyński podsumował występ Edyty Piaseckiej słowami: „Ależ ona ma głos”. Edyta Piasecka jest solistką Opery Krakowskiej.”

Barbara Hajduga, KAMELEON Kwartalnik kulturalny 3/2005

***

„Straszny dwór”, Opera Krakowska

„Edyta Piasecka była dostojną, dramatyczną, powiedziałbym dumną szlachcianką. Śpiewała bardzo pięknie i swobodnie, dominując głosem i w scenach zespołowych”

Jacek Chodorowski, „Trubadur”, 1-2005

***

Koncert „Papieski” Kraków kwiecień 2005

„W niezwykłym koncercie podziwiać moglismy wspaniałe głosy solowe. Najwieksze wrażenie i emocje budził sopran Edyty Piaseckiej. Swe arie artystka potraktowała z ogromnym wyczuciem i spokojem – tak przecież potrzebnym w dziele o religijnym, a na dodatek żałobnym wydźwięku. Nie było tu więc przesadnej operowej wirtuozerii i dramaturgii, lecz sam czysty anielsko piękny głos (m.in. w Recordare).”

Tomasz Jakub Handzlik, „Koncerty dla Papieża – Piękno koncertowej modlitwy”, Gazeta Krakowska,

***

Premiera „Cosi fan tutte” W.A. Mozarta, Opera Krakowska; maj 2005

 

„Fiordiligi – dostojna, dramatyczna szczególnie w arii Come scoglio immoto resta znalazła znakomitą interpretatorkę w osobie Edyty Piaseckiej. Świetna aparycja, piękny znakomicie prowadzony głos.”

 

Jacek Chodorowski, „Trubadur”, 2-2005

 

***

„Obejrzałam Cosi fan tutte dwukrotnie. Z obu spektakli o różnych obsadach wychodziłam z uczuciem zadowolenia.

Obsady skompletowane zostały z artystów z całej niemal Polski. Dzięki temu na scenie królowała młodość, a i w większości świadomość, jak powinno się śpiewać Mozarta.

Dobrze spisały się panie: Edyta Piasecka i Anna Wierzbicka w partii Fiordiligi…”

 

Anna Woźniakowska, Dziennik Polski, maj 2005

 

***

„ Słuchając Edyty Piaseckiej należą się jej słowa uznania, zwłaszcza za dobrze wykonane fragmenty w dolnych rejestrach jej skali (dla sopranistki koloraturowej to wyjątkowo trudne”.

 

Tadeusz Płatek, Gazeta Krakowska, 12 maja 2005

 

***

„Requiem”W.A. Mozarta, II Festiwal Sacrum Profanum, wrzesień 2004

widowisko w hali Huty im. T.Sendzimira

 

„… Całe szczęście, stosunkowo dobrze nagłośnieni są soliści, dzięki czemu w wykonaniu tym zdarza się usłyszeć elementy ujmujące. Jednym z nich jest zdecydowane, mocne i piekne wejście Jarosława Bręka (bas) w „Tuba Mirum”. Niezwykły, chciałoby się powiedzieć anielski, urok ma też głos Edyty Piaseckiej (sopran).”

 

Tomasz Jakub Handzlik, Gazeta Krakowska, wrzesień 2004

 

 

„Halka”, Opera Krakowska – widowisko plenerowe

„Bardzo moniuszkowscy w typie byli natomiast: Edyta Piasecka (Zofia), i Tomasz Kuk (Jontek).”

 

Jacek Marczyński, Rzeczpospolita, 26-27 czerwiec 2004

 

 

***

"Rigoletto" G.Verdi, Opera Krakowska; marzec 2004

 

".... Gilda (znakomita Edyta Piasecka) nie jest konwencjonalnym słodkim niewiniątkiem, ale tajemniczą, fascynującą istotą w bieli, biernie poddającą się woli ojca i księcia. Ta postać akurat została ciekawie i konsekwentnie poprowadzona..."

„Połowiczna ekstrawagancja” Joanna Targoń Gazeta Wyborcza 31-03-2004

 

***

… Przedstawienie było z pewnością udane, zas wiarygodni obserwatorzy zapewniają, iż nastepne, w którym jako protagoniści wystąpili Tomasz Kuk, Edyta Piasecka i młody litewski baryton Dainus Stumbras, okazało się w niejednym momencie jeszcze lepsze. Chętnie w to wierzę, pamiętając, że Kukto zwycięzca poprzedniego Konkursu Moniuszkowskiego, że młodziutka i urodziwa Edyta Piasecka błyszczała pięknie w warszawskiej „Podróży do Remis”, a Stumbras ma już za sobą niejeden sukces w Verdiowskich partiach na scenie Teatru Opery w Wilnie.”

Józef Kański, Ruch Muzyczny; kwiecień 2004

 

***

".... Edyta Piasecka natomiast stworzyła postać niezwykle dziewczęcą, bardzo ufnej i być może trochę naiwnej Gilzy. Śpiewała pięknie brzmiącym, czystym sopranem o ładnej barwie i pełnej swobodzie.”

Jacek Chodorowski, Muzyka21 5-2004

***

".... W przedstawieniach, które ja oglądałam, Gildą była bardzo dobra i pięknie śpiewająca Edyta Piasecka.”

Małgorzata Rakowska, „Opera Krakowska Sezon 2003-2004”, Trubadur 3-4/2004

***

Edyta PIASECKA

Młoda piękna i utalentowana – to słowa jednej z recenzji, jakie ukazały się po kolejnym, udanym występie Edyty Piaseckiej, artystki obdarzonej nie tylko tymi zaletami, ale także wspaniałym głosem. Edyta Piasecka jest absolwentka krakowskiej Akademii Muzycznej (klasa Barbary Niewiadomskiej dyplom 1999 r.) Swą sztukę wokalną doskonaliła również na kursach mistrzowskich prowadzonych przez Antoninę Kawecką, Alison Pearse i Ryszarda Karczykowskiego. Pod wokalną opieką Ryszarda Karczykowskiego pozostaje nadal. Jeszcze w czasie studiów zdobywała nagrody i wyróżnienia na studenckich konkursach wokalnych i brała udział w konkursach promujących polskie talenty (m.in. w Wiedniu w 1998 r.) Jako studentka zadebiutowała też na scenie operowej Królową Nocy w Czarodziejskim Flecie Mozarta (przedstawienie studenckie, Kraków 1996 r.) Partia ta zresztą na stale weszła do repertuaru artystki i przynosi jej wysokie oceny krytyki i uznanie publiczności (w 2001 r. zaprezentowała ją także na tournee w Holandii z zespołem Opery Budapesztańskiej. Lata 1997-1999 to występy w Operze Wrocławskiej umiejętnie łącznie przez młodziutką śpiewaczkę ze studiami w Krakowie. We Wrocławiu śpiewała Rozynę w Cyruliku Sewilskim Rossiniego, Zuzannę w Weselu Figara Mozarta i małą partię Frasquity w Carmen Bizeta. Szczególnie jej Rozyna wzbudzała w tym okresie zainteresowanie krytyki „wspaniałą koloraturą sopranową, obyciem ze sceną” (L. Koczywas 1998), „pełna wdzięku leciutko śpiewająca” (W. Dzieduszycki 1998) Po ukończeniu studiów wokalnych Edyta Piasecka wiąże się już kontraktem stałym z Operą Krakowską. Zaczyna od Rossiniowskiej Rozyny. Recenzentka miejscowego „Dziennika Polskiego”, Anna Woźniakowska, usłyszawszy artystkę w tej partii i podkreślając jej zalety wokalno- aktorskie z przekonaniem stwierdziła również proroczo, iż „Edyta Piasecka okaże się dobrym nabytkiem na naszej scenie. (1999 r.) Kolejne lata pracy w krakowskim zespole przynoszą nowe role, debiuty i sukcesy. I tak po występie partii Neddy w Pajacach Leoncavalla, „Ruch Muzyczny” zauważa: Edyta Piasecka obdarzona mocnym sopranem a także dużą uroda i zdolnościami aktorskimi, została bodaj najcieplej przyjęta przez krakowska publiczność. (B. Boleslawska 2001 r.) Także rola Coraliny w mało znanej i rzadko wystawianej operze A. Adama Torreador przynosi sukces. Trudna partie obfitująca w popisy koloraturowe śpiewa znakomicie, nie tylko demonstrując urodę samego głosu, ale wdzięk umiar i dyscypline muzyczna. Zarówno Cyrulik Sewilski, Pajace i Torreador z udziałem Edyty Piaseckiej cieszyły się wielkim powodzeniem na tournee w Niemczech i w Szwajcarii.

Rok 2002 przynosi ważne wydarzenie w życiu artystycznym śpiewaczki: oto po roku przygotowań debiutuje w tytułowej Łucji w operze Donizettiego. „ Ta partia bardzo mi odpowiada, w trakcie śpiewania trzeba się bawić barwami głosu. Nigdy jeszcze tak nie śpiewałam”- mówi artystka. A krytycy? Cytowana już Anna Woźniakowska pisze „oby częściej na krakowskiej scenie pojawiała się Edyta Piasecka! To konkluzja debiutu młodej śpiewaczki w tytułowej partii Łucji z Lamermoor. Piekny, dobrze prowadzony głos, muzykalność, dobre aktorstwo, młodość i uroda. Wszystkie te cechy predystynują Edyte Piasecka do kreowania romantycznych heroin” (2002 r.)

Wiosna następnego roku włoski dyrygent Alberto Zedda, wybitny interpretator oper Gioacchina Rossiniego wybrał Edyte Piasecka do udziału w polskiej prapremierze Podroży do Reims przygotowywanej w Teatrze Wielkim w Warszawie. Sukces był całkowity. Trudna partie ekscentrycznej hrabiny Folleville krakowska artystka wykonała znakomicie. Zarówno jej prezencja i wdzięk, jak piękny glos, swoboda śpiewu i umiejętności techniczne podbiły słuchaczy i krytyków. A jej interpretacja zawierała owa „niezbędna porcje autoironii” (J. Marczynski 2003 r.)

Ukoronowaniem dotychczasowej działalności artystycznej śpiewaczki stała się jednak Violetta w Traviacie Verdiego wykonana w Październiku 2003 roku na scenie Opery Krakowskiej. Mimo młodości, niewątpliwej tremy i całej trudności interpretacyjnej udało się artystce stworzyć postać pełna emocji, namiętności i wewnętrznego ciepła. A brak scenicznej rutyny powodował, iż nie była to postać sztampowa.

Edyta Piasecka ma w swoim dorobku 10 dużych partii operowych, poza omówionymi śpiewała jeszcze Donnę Elwirę w Don Giovannim i Hrabinę w Weselu Figara Mozarta oraz Hannę w Strasznym Dworze Moniuszki. Występuje również na estradzie filharmonicznej. Debiutowała w Filharmonii Krakowskiej w 2002 r. W kantacie C. Orfa Carmina Burana. „Wspiela sie w górę swym jasnym, dobrze prowadzonym głosem”. – napisał wówczas w „Dzienniku Polskim” Adam Walacinski. Rok później z wielkim powodzeniem wystąpiła w tym samym dziele na krakowskim festiwalu „Sacrum profanum”. Śpiewała także w Glorii Vivaldiego i Sabat Ma ter Pergolesiego. Bierze tez udział w koncertach estradowych i festiwalach (Letni Festiwal Operowy w Krakowie w 2002 r. i Festiwal „Viva il canto” w Cieszynie w 2003 r.)

Edyta Piasecka bardzo poważnie i rozważnie podchodzi do podejmowanych żądań artystycznych. Jej glos rozwija sie w dobrym kierunku, interpretacje stopniowo dojrzewają emocjonalnie. Ma wszelkie predyspozycje by zająć wysoka pozycje w polskiej wokalistyce.

 

Jacek Chodorowski, „Głosy z Opery Krakowskiej Edyta Piasecka”, Trubadur 2-2004

 

***

Edyta Piasecka

Wreszcie Violetta

 

EDYTA PIASECKA, śpiewaczka o swej roli w "Traviacie" Verdiego 

 

- Z Operą Krakowską jest Pani związana już od kilku lat. Przypomnijmy, jakie postaci Pani już kreowała na tej scenie.

 

- Królową Nocy w Czarodziejskim flecie Mozarta, Rozynę w Cyruliku sewilskim Rossiniego, Neddę w Pajacach Mascagniego, Coralinę w Torreadorze Adama, Hannę w Strasznym dworze Moniuszki, tytułową Łucję z Lammermoooru Donizettiego i wreszcie zaśpiewam Violettę z Traviaty Verdiego.

 

- W roli Violetty zadebiutuje Pani już w poniedziałek o godz. 18.30 w Teatrze im. J. Słowackiego. Mówiąc o Traviacie, użyła Pani słowa "wreszcie". Czekała Pani na tę rolę?

 

- Tak i to kilka lat, ponieważ partia Violetty - obok Łucji - jest bardzo ważna dla każdego sopranu liryczno-koloraturowego.

 

- Co jest w tej partii najważniejsze?

 

- Dojrzałość emocjonalna. Dwóch pedagogów, którzy mnie prowadzili przez studia i nadal się mną opiekują, czyli Barbara Niewiadomska i Ryszard Karczykowski, stwierdziło, że do partii Violetty trzeba dojrzeć. I nie jest to nawet kwestia głosu - bo mój głos się rozwijał w dobrym kierunku i w szybkim tempie - lecz psychiki. Już na studiach z Barbarą Niewiadomską przygotowałam wiele fragmentów z Traviaty, a za pierwszą wielką arię z I aktu dostałam nawet od prof. Karczykowskiego nagrodę na kursie mistrzowskim w 1997 roku. Profesor powiedział, że będzie to moja wymarzona partia, ale muszę do niej dojrzeć emocjonalnie. Stwierdził, że lepiej będzie, gdy zaśpiewam najpierw Łucję, a potem dopiero Violettę. I tak też się stało.

 

- Czuje się Pani już dojrzała do tej partii?

- Tak. Jak sobie przypominam pierwszą partię, jaką śpiewałam, czyli Królową Nocy, to mogę stwierdzić, że bardzo poszerzył mi się warsztat. Nie mam już takiego szkolnego głosu, gdzie niby jest wszystko poprawne, lecz jednak czegoś brakuje. Potrafię już operować barwami głosu i przede wszystkim umiem - tak mi się przynajmniej wydaje - ukazać w każdym akcie inne emocje. Pracowałam nad tym z prof. Karczykowskim przez ostatnie dwa tygodnie. Każda scena w Traviacie, każda zmiana akcji, musi być odczuwalna w głosie.

 

- W głosie publiczność musi usłyszeć, co się dzieje z bohaterem.

 

- To jest najważniejsze. Jest to najtrudniejsza partia psychologiczna, jaką śpiewałam, trudniejsza niż Łucja. Jeżeli zaś chodzi o technikę koloraturową - I akt wymaga dobrej koloratury - nigdy nie miałam z tym kłopotów, gdyż natura dała mi tę umiejętność. Nad II, lirycznym aktem musiałam popracować. Profesor Karczykowski zdradził mi pewne tajemnice, co bardzo mi pomaga. Natomiast III akt, nazywany aktem śmierci, jest bardzo trudny aktorsko. Będę się starała, aby wypadł jak najlepiej.

 

- Trudność polega pewnie na tym, że wchodzi Pani w gotowe przedstawienie, wystawiane już od kilku lat.

 

- Niestety, partię przygotowuję głównie sama, bo nie bardzo teatr ma czas i pieniądze, aby się mną zajmować. Ćwiczę przede wszystkim "z duchami", bo koledzy śpiewają teraz Normę. Kto ma czas, ten ze mną pracuje. Będę miała jedną próbę reżyserską i jedną całościową. Brakuje mi szlifowania partii z dyrygentem. Jak widać, zostałam rzucona na bardzo głęboką wodę.

 

- Jaka będzie Pani Violetta?

 

- Na pewno z większym temperamentem, z większym pazurem. A przez to, że nie mam jeszcze scenicznej rutyny, nie będzie to sztampowa postać.

 

- Jest Pani wszechstronną śpiewaczką. Jaki gatunek muzyczny jest Pani szczególnie bliski?

 

- Jednak opera i to przede wszystkim bel canto. Chciałabym śpiewać jak najwięcej w operach Donizettiego i Belliniego.

 

- Czego można Pani życzyć przed debiutem w partii Violetty?

 

- Powodzenia, a ja nie będę za te słowa dziękować.

 

- Tego zatem Pani życzę.

 

Rozmawiała:
Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz, Dziennik Polski, 9 października 2003

 

 

***„

Carmina burana” Carla Orffa, Festiwal Sacrum Profanum, wrzesień 2003

 

… Wykonanie „Carmina burana” w hali nieczynnej walcowni taśmowej Huty im. T.Sendzimira od początku było wydarzeniem skupiającym uwagę i organizatorów całego przedsięwzięcia i odbiorców. Rzecz to rzeczywiście dotąd niebywała i niesłychanie trudna w realizacji.

 

W sumie najlepiej wypadli soliści, Edyta Piasecka – sopran, Piotr Kusiewicz - tenor i Adam Kraszewski – baryton. To wymarzona wręcz trójca do interpretacji kantaty Orffa.

 

„DziennikPolski” 22 września 2003

 

***

„TRAVIATA” G.Verdi, Opera Krakowska; październik 2003

 

„Debiut Edyty Piaseckiej w tej niełatwej partii został życzliwie i serdecznie przyjęty przez publiczność i krytykę. Istotnie, artystka dysponuje pięknym głosem, o dużych możliwościach wyrazowych i dobrym warsztacie technicznym. Wydaje się również, iż każda podejmowana przez nią nowa partia jest przemyślana i wypracowana interpretacyjnie. Edyta Piasecka posiada przy tym nieprzeciętną aparycję sceniczną. Kolejne spektakle z pewnością pozwolą śpiewaczce na „mocne wejście” w rolę, która ma wszelkie szanse stać się jej popisową partią.”

 

Jacek Chodorowski, Trubadur”, XII 2003

 

***

(...)Wkrótce jednak uwagę słuchaczy przukuła Traviata, w tytułowej partii zadebiutowała, bowiem w poniedziałek Edyta Piasecka - młoda, piękna i utalentowana. Chyba młodość i uroda ze początek nie był w pełni w zadowalający, bo więcej w nim było prostoty i wdzięku Rossiniowskiej Rozyny niz. gorzkiej wesołości kurtyzany, ale już wielka aria interpretowana przez artystkę świadomie i dojrzale podbiła publiczność i tak już było do końca(...),( ...) partia Violetty będzie jej niekwestionowanym sukcesem oby jak najdłużej na krakowskiej scenie(...)

 

Anna Woźniakowska, Dziennik Polski, październik 2003

 

***

„Last night of the Proms in Cracow” 2003

 

„Last night of the Proms in Cracow - to nie tylko koncert, ale i dobra zabawa.

Ósma edycja koncertu, która odbyła się w minioną sobotę, zgromadziła w sali filharmonii angielsko- i polskojęzyczny tłum bawiący się doskonale i równie wspaniale słuchający muzyki, bo Last Night of the Prooms to nie tylko zabawa z pedagogicznym wydźwiękiem, to również koncert gwiazd i arcydzieł muzycznych.

Do udziału w koncercie organizatorzy zaprosili Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach, Chór Polskiego Radia w Krakowie oraz solistów: Edytę Piasecką – sopran, gwiazdę opery Krakowskiej i Kubę Jakowicza należącego do czołówki polskich skrzypków młodego pokolenia. Całość powadził Mark Fisz-Gerald, dyrygent doświadczony i wrażliwy.

… Edyta Piasecka urzekała pięknym głosem (i wyglądem) i muzyczna wszechstronnością w ariach z „Cyrulika Sewilskiego” Rossiniego, „Nieszporów Sycylijskich”. Verdiego i „Pajaców” Leoncavallo(...)

 

„Z Sali koncertowej” Anna Woźniakowska, Dziennik Polski, 2003

 

***Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe już po raz ósmy zorganizowało w Krakowie replikę słynnego brytyjskiego The Last Night of the Proms, odbywającego się w Rogal Albert Hall.

…Jedynie soliści: skrzypek Kuba Jakowicz i sopranistka Edyta Piasecka, z powodzeniem eksponowali swoje umiejętności: Jakowicz dowiódł świetnej techniki, Piasecka zaprezentowała swoje umiejętności koloraturowe i predyspozycje do estradowego i operetkowego repertuaru.”

Małgorzata Kucab „Krakowska Albert Hall”, Gazeta Krakowska

 

***

"Podroż do Reims" G.Rossini, Teatr Wielki Opera Narodowa; kwiecień 2003

 

"...Ważne jest i to, że na warszawskiej scenie pojawiła się wokalna młodzież, która stara się równać do najlepszych. I często czyni to z sukcesem, jak choćby Edyta Piasecka w piekielnie trudnej arii Hrabiny Folleville, zaśpiewanej z wdziękiem, swobodą i z niezbędną porcją autoironii..."

Jacek Marczyński „Podróż do reims Rossiniego – warto było tak długo czekać na tę premierę”, Rzeczpospolita, 8 kwietnia 2003

 

„...świetny debiut młodziutkiej krakowskiej sopranistki Edyty Piaseckiej, demonstrującej w zawrotnie trudnej partii ekscentrycznej hrabiny Folleville zarówno piękny głos i świetną koloraturową technikę, jak też wiele osobistego wdzięku.”

Józef Kański, „Osobliwy Rossini” Trybuna; 8 kietnia 2003

 

"...Edyta Piasecka w roli szalonej na punkcie mody Hrabiny Folleville, oszałamiająca nie tylko śpiewem..." 

Bartosz Kamieński”Dworzec pełen tajemnic” Gazeta Wyborcza, 8 kwietnia 2003

 

***

Łucja z Lammermoor” Opera Krakowsa; grudzień 2002.

 

”Oby częściej na krakowskiej operowej scenie pojawiała się Edyta Piasecka! To konkluzja niedzielnego debiutu młodej śpiewaczki w tytułowej partii w „Łucji z Lammermoor”. Piękny, dobrze prowadzony głos, muzykalność, dobre aktorstwo, młodość i uroda. Wszystkie te cechy predestynują Edytę Piasecką do kreowania romantycznych heroin. Mieliśmy bowiem już okazję przekonania się, że i w repertuarze komediowym artystka poczyna sobie dobrze. Dyrekcja Opery Krakowskiej powinna należycie wykorzystać obecność Edyty Piaseckiej w zespole”.

 

„Z opery i operetki – Znakomite role” Anna Woźniakowska, Dziennik Polski, 3 grudzień 2002

 

***

"Carmina Burana" Filhatmonia Krakowska; 2002

 

"...Niepotrzebne były światła, konie, taniec i ruch. Gest rodził się sam, naturalnie, wypływając z muzyki i reagując na nią. Jak choćby w solowych pieśniach sopranu, kiedy to czystemu śpiewowi Edyty Piaseckiej towarzyszyły ledwie dostrzegalne gesty jej dłoni i ramion..."

  Tomasz Cyz, Tygodnik Powszechny

 

***

„Dla słuchaczy była zabawa przednia, atmosfera na Sali wagantowsko-ludyczna, nie zawiedli też soliści: sopranistka Edyta Piasecka śmiało pięła się w górę swym jasnym, dobrze postawionym głosem”

 

Smyczkiem i pałką Adam Walaciński, DziennikPolski

 

***

Krakowski Bal w Chicago; listopad 2002

 

” Owacyjnie przyjęto występy artystów Krakowskiej Opery i Operetki, którym akompaniował zespół „The Best”. Młodziutka i pięknie śpiewająca Edyta Piasecka, solistka opery, zdobyła wielkie uznanie uczestników imprezy”

 

Barbara Natkaniec, „Magia opery Krakowski Bal w Chicago” Dziennik Polski; listopad 2002

 

***

W niedzielę natomiast, o godz. 18.30, na Scenie Operowej (Teatr im. Słowackiego) zadebiutuje w tytułowej roli Łucji z Lammermoor Donizettiego Edyta Piasecka, młoda krakowska śpiewaczka, którą już dobrze znamy m.in. z partii Królowej Nocy z Czarodziejskiego fletu Mozarta, Hanny ze Strasznego dworu Moniuszki czy Rozyny z Cyrulika sewilskiego Rossiniego.

Edyta Piasecka, absolwentka krakowskiej Akademii Muzycznej, rolę Łucji przygotowywała od roku, a od miesiąca pracowała nad nią intensywnie. - Ta partia bardzo mi odpowiada. Na próbach z panem Andrzejem Straszyńskim przekonałam się, że w trakcie śpiewania trzeba się bawić barwami głosu. Nigdy jeszcze tak nie śpiewałam. Muszę śpiewem podać krzyk albo płacz - mówi Edyta Piasecka. - Czego można Pani życzyć przed debiutem? - Spokoju - odpowiada artystka.

 

Dziennik Polski, 30 listopada 2002

 

***

Ogólnopolski Festiwal Młodych Laureatów Konkursów Muzycznych w Katowicach

 

„...Jednakże występy takich młodych artystów jak utalentowany wiolonczelista Mikołaj Konopelski, baryton Adam Szerszeń czy świetna sopranistka Edyta Piasek, nie mówiąc o występującej jako zbiorowy gość festiwalu znakomitej orkiestrze Sinfonietta Cracovia mogły przynieść wiele satysfakcji nawet bardzo wymagającym słuchaczom.”

 

Józef Kański, „Młodzi laureaci na Śląsku” Trybuna; 30 października 2002

 

***

„Straszny Dwór” na Zamku w Niepołomicach; sierpień 2002

 

” Partię drugiej córki, Hanny, wykonały Edyta Piasecka oraz Joanna Woś. Joanna Woś to primadonna w wielkim stylu; piękny świetnie postawiony głos, takiż śpiew i powściągliwa gra aktorska. Z przyjemnością można jednak stwierdzić, iż młoda krakowska śpiewaczka ustepowała jej jedynie w obyciu scenicznym i doświadczeniu.”

 

Jacek Chodorowski „Zamkowy Straszny Dwór” Gosc Niedzielny 4 sierpnia 2002

 

***

Po spektaklu „Pajace i rycerskość wieśniacza”, Opera Krakowska

 

”W przeciwieństwie do Edyty Piaseckiej, która zrobiła kolosalny postęp w rozwoju samego głosu. Głos ten nabrał bowiem jędrności i wyrównania emisyjnego, zwłaszcza w górze skali.”

 

Jacek Chodorowski, „Trubadur”, I-III 2001

 

***

Po prapremierze spektaklu „Toreador”, Opera Krakowska

 

Prapremiera „Toreadora” odbyła się w Paryżu w 1849 roku. Do Polski nie dotarł jednak nigdy, stad prezentacja w Teatrze im. Słowackiego będzie polską prapremierą tego dzieła.

Spektakl został przygotowany w koprodukcji polsko-niemieckiej.

Jedynie w „Toreadorze” kompozytor napisał dość trudna partię koloraturową. Jednak Edyta Piasecka poradziła sobie z tym problemem znakomicie”

 

Rolad Bader, dyrygent – wywiad DziennikPolski;

 

***

Jubileusz Krakowskiej Sceny Operowej; luty 2000

 

”… W oglądanym spektaklu ze szczególną przyjemnością słuchaliśmy m.in. arii z zapomnianej dziś XVIII-wiecznej opery A.Gretry’ego Zemira i Azor w wykonaniu gruzińskiego tenora Imeri Kawsadze, efektownej arii Noriny z opery Donizettiego Don Pasquale , ślicznie zaśpiewanej przez utalentowana młodą sopranistkę Edytę Piasecką…”

 

Józef Kański, Trybuna; 9 lutego 2000

 

 

***

„Cyrulik Sewilski” Opera Krakowska; luty 2000

 

”Edyta Piasecka, nowy, cenny „nabytek” krakowskiej sceny (ubiegłoroczna absolwentka AM w Krakowie w klasie prof. B.Niewiadomskiej) dysponuje sopranem liryczno-koloraturowym o ładnej barwie i pełnej swobodzie brzmienia.

 

„Cyrulik Sewilski” Trubadur, 2/2000

 

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now